Krzysiek się oświadczył…
Postanowiliśmy się pobrać już dwa miesiące temu. Nikogo ten fakt nie zdumiał, bo jesteśmy z sobą od trzech lat. W rzeczywistości powstrzymywały nas przed tym faktem tylko koszty. Krzysiek zaczął jednak dobrze zarabiać w irlandzkiej instytucji i porozumieliśmy się, że jest to idealny okres na ślub i wesele.
Początkowo mieliśmy wrażenie, że nie będziemy mieć wielu kłopotów związanych z zaplanowaniem wesela. Byliśmy w ogromnym błędzie. Pojęliśmy, że tak aby zatrudnić wzięty zespół muzyczny musimy mieć niezłą gotówkę. Zwłaszcza dlatego, że pragnęliśmy zaprosić znanych w regionie wykonawców. Orientowaliśmy się już którą wynajmiemy orkiestrę muzyczną, zatem mieliśmy ten problem z głowy. Spora przykrość była jednak z zarezerwowaniem oprawy muzycznej, które warto by było odbyć z 24 - ro miesięcznym przewidywaniem. Przynajmniej! Nie pozostało nic innego jak rozeznać się w alternatywach przyjęcia do pracy DJ na wesele. Odkryliśmy, że jest kilku konferansjerów gwarantujących oprawę muzyczną na najwyższym poziomie i w zaplanowanym wcześniej czasie. DJ konferansjer zaakceptował także, by zagrać podobnie dzień później.
Kolejna przykrość sukcesywnie rozwiązana. Propozycje ukazały się nie lada strapieniem, dlatego że mój przyszły mąż chciał, żeby cała rodzina szalała się przy tradycyjnych współzawodnictwach. Pomysł taki był dla mnie fatalny. Życzyłam sobie natomiast bardziej wyszukanych rozrywek, powiedzmy czekoladowa fontanna. Pragnęłam nakłonić partnera, by wybrał mój projekt. Finalnie udało się i zamówiliśmy naturalną niderlandzką czekoladę. Bezgranicznie się radowałam, jako że od dawna marzyłam o czymś takim. Potrzebowałam, żeby w ten szczególny dzień było dużo smacznych łakoci.